|
Zawsze wierzyłam w bajki, i w to, że jak występuje miłość, to wszystko musi się dobrze skończyć, lub trwać przynajmniej. Długo i i szczęśliwie. Że duma i uprzedzenie, pryskają jak zły czar, kiedy na włosku wisi szczęśliwość upragniona. Że rycerz zawsze przybiega na białym nosorożcu i wyciąga oblubienicę z opresji. Czy to zła wiedzma, stado ogrów czy zasadzka bez wyjścia. On zawsze dumnie wkracza, by dama spokojnym snem spać mogła. Przez sypiącą sięod spodu Krainę Szczęśliwości, przebiegło jednak stado smoków, ogromnych, ciężkich, niezgrabnych. Postanowiły, jak to niewinne ujęły, przebiwakować się tu i uwdzie na miękkiej, zielonej trawie. Po kilku tygodniach nieproszeni goście postanowili opuścic Krainę i udac się dalej. Smoki o imionach Wina, Milczenie, Zaniedbanie odmówiły grzecznie posprzątania pozostałości ich biwaku. Wtedy na niebo wtargnęły ciemne chmury, wróżące rychły opad atmosferyczny.'Tego jeszcze nie był'pomyślałam 'mżawki jakieś owszem, ale to?'. Na choryzoncie nic nie zwiastowało, co by słońce lub tęcza miały się pojawiać. Zotała więc sama. Dookoła tylko puste butelki po alkoholach, słoiki z goryczą, misy z jadem. Tależe słów,których nie mówi się bo się tak nie myśli, a ktoś wymyślił je w służbie zła.Po prostu. Wyzbierałam to wszytsko i wlokę się ociężale,już nie ta sama. Nie bajeczna. Nie beztroska, ze świadomością mitycznego fatum, że zaraz znów narobie głupot, naplote bzdur, po to, żeby dopełnić worek ścierwa, dopełnić i wyrzucić, tak jak czeka się aż kosz pod zlewem się napełni. Worek nie ma dna a śmietniska nie widać, nie mogę go zrzucić. Nie sama. Gdzie królewicz. Gdzie nosorozce i słońca. Gdzie Ty,gdzie ja. Ostatkiem nadziei,iluzji i bajki,bronię się przed samą sobą, by nie ściąć warkocza,po którym można się wspinać. Człowiek to stworzenia prawie genialne. Posiada moc sprawczą, potocznie zwaną wmawianiem. A wmówić sobie człowiek potrafi wszystko. Od nastroju, promiennego lub wręcz głębokiej depresji, przez stany chorobowe, będące efektem wmówienia psychice jak i ciału wszystkich znanych mu symptomów. Stany emocjonalne, doznania zmysłowe a nawet ciąża - wszystko to jest do zrobienia prawie od ręki. Gdyby nie chroniczny zanik kontroli nad ową umiejętnością. Najgorszy jednak przypadek wmówienia to zaufanie. Owija Cię pewnością, że cokolwiek robi ukochana osoba- jest właściwe. Będąc osaczona słowami i zwrotami, obwiniającymi Cię mniej lub bardziej, słowami które próbują wmówić Ci jakieś cechy i zachowania.Słysząc odpowiedzi, które nie odpowiadają ale zarzucają ...Ufasz, więc myślisz, że uochana osoba, nie chciałaby dla Ciebie źle, że próbuje Ci pomóc, zwrócić uwagę. Przyjmujesz to. Nie zaprzeczysz, przecież osobą,którą kochasz jest tak oczywiście nieomylna, tak nieludzko bezbłędna, że musisz się poddać każdemu jej osądowi. Wmawiasz to sobie. Uśmiechasz się i zapominasz o wszytskim. Ażdo następnego razu, kiedy sobie obiecasz że kolejnym razem będzie inaczej. Czas mija, a wielkie niegdyś problemy, dziś czytając wydają się niczym obok tych z którym zmagam się w tym momencie. Porzucona zostałam w totralnym bajzlu i absurdzie,z końćzynami zamocowanymi za lekko i nie w tych miejscach co trzeba. Zagubienie - nazwać to można,lub najzwyczajniej w świecie koniec końców. W sprawie w której spieram się ze światem tego dnia jest decydowanie o własnym ciele- temat tabu, rzeka,przegadany srał pies generalnie. Wszystko cacy, zawsze należałam do zwolenników. Sprawa nie nabrała innego obrotu,wręcz przeciwnie,umocniłam się w swoim postanowieniu w moemncie kiedy stanęłąm w omawianej cudeownej sytuacji. Oto pojawia się przed PannąKwiatów fantastyczny i jakże oczekiwany Cud Życia. Pani doktor wkłada zimne dildo pomiedzy moje uda i zaczyna się... -Mam dla pani świetne wieści. - ehe... -wyczuwając już beznadzieję całej sytuacji, bo jednak ostatni tydzień łudziłam się że to uroiło mi się tylko. - O...prosze zobaczyć jak ładnie serduszku bije. Świetnie. Jakoś mnie to jednak nie ruszyło. Ze zdjęciem swojego niedoszłego dziecka pod pachą, wylazłąm posępna z gabinetu i natychmiast zjarałam pół paczki westów ice. Dlamnie decyzja była jasna. Myślałam już o tym kiedyś, z resztą miałąm 2 tygodnie na to, żeby przemyśleć sprawę na zimno i analitycznie. Nie. Najgorsze jest w tym wszytskim, że wszysy dookoła mają moralne biegunki i wątpliwości, sprawca i niedoszły ojciec dziecka jeszcze bardziej wygląda na osobę, którą owy niemoralny i barbarzyński zabieg czeka. Nagle znalazłam się samiuteńka sama,w Wolnym Mieście, z moim małym problemem. Nie jest moim celem opisywanie dlaczego jestem zwolennikiem tego typu przemyślanych decyzji ani tez nie jest moim celem rozpoczęcie dyskursu wartości moralnych Tylko,czy jest coś złego w tym, że robie coś z nieprzymuszonej woli,zgodnie z sobą samą, czy jest coś złego w tym , że samodzielnie podejmuję decyzję i sama ponosić będę jej konsekwencje - nie wymagając od nikogo by wziął na siebie to brzemię. To nie koleżanki i nie tatuś będą przezywać to wszystko czy ciążę czy zabieg, to nie oni będą czuć to wszytsko niezależnie od tego jak to się potoczy. Dlaczego więc tooni najwiecej maja do powiedzenia i najwiecej ocen do wystawienia? Po raz kolejny. Moje ciało jest polem bitwy. Kocham Was. Wszytskich tak samo. Mocniej od wódki i kapkę mniej od siebie. Bez Was nie byłoby mnie. Ani tych pieknych wspomnień, w których tonę tuląc pościel w pustym łóżku bez Was. Bez Was nie ma całego mojego piękna i powabu, bo dlakogóz miałabym rozkwitać i wdzięczyć się w lipcowym słońcu. Dla kogo wyginać w łuk ciało, pod czyje dłonie wślizgiwać się wczesnym popołudniem. Dla kogo stawac sie dziwką i przekształcać się w uosobienie stałości. Jesteście mną. Wszytskim. Dlatego czasem jest mi tak smutno kiedy wiem, ze nie mogę mieć Was wszytskich przy sobie... więc wybaczcie mi te wszytskie przedstawienia. Bo każdy najmniejszy mój ruch ma na celu uchronić Was przed tym to gorzkie. W moim atomowym domu. Czas tak niestały, tak przewrotny, czas okrutny i zapomniany. Na nowo zarkęca ruletką, i ni jak nie dowiesz sie co wypada. W moim atomowym domu, Zamieszkała ze mną dziś cisza, poniewierając chwile spędzone pośród mebli, które dotykaliśmy razem. Na których dotykaliśmy siebie nawzajem. Puste miejsca, które studzą sie nie ubłaganie. W moim atomowym domu Czas głupi i ułudny który zaślepia i wbija nam widelce między żebra, kiedy w końcu dostrzegamy to co wypłynęło przed sekundą przez dziurkę od klucza. Posciel zamarza. Już nie potrzebuje tylu talerzy. A tulipany zawsze już będą stały tam, gdzie wszytsko inne przemija. Ostatnio zapominam o czasie. Nie na tyle by spozniac sie i zle organizowac dnie w pracy czy domu - ale po prostu pogubilam sie. Kiedy mija mam wrazenie ze przedostaje sie z roku na rok w zastraszajcym tepie, jednakze w trakcie trwania jednego roku zamknietego pomiedzy jednym osiemnastym marca a drugim, czuje jego slamazarne spowolnione ruchy flegmatyka. Momentami zatrzymuje sie przed lustrem, nie wiem byc moze to psychoza o tych wszytskich narkotykow, ale patrze i czuje sie staro. czuje sie zmeczona- po chwili wraca swiadomosc niosaca fakt ze wcale tak nie jest. Przeswiadczenie jednak zostaje. W konkluzji naszla mnie obawa, ze byc moze tryb zycia ktory narzucam sobie od ponad roku jest ciasno splatanym warkoczem obowazkow osoby doroslej. A taka jeszcze przeciez nie ejstem. Oczywiscie w swietle prawa dostaje mandat i zostaje odwieziona na izbę wytrzezwien w razie potzeby- ale mimo to nadal pozostaje mlodym czlowiekiem, Ciegle bedacym na drodze rzezbienia siebie i nauki. Serce moje slepe tz na rozdrozach zostalo. Bo tu po lewej milosc ciagnaca za soba odpowiedzialnostki a po jego prawicy wolnosc, oznaczajaca nieogranicznie umyslu. Boje sie ze zgorzknieje za szybko i za wczesnie oddam sie temu na co bede miala jeszcz czas. Z kazdym rokiem przeciez przybya mi odpowiedzialnosci a maleje umiejetnosc nauki tworczego przetwarzania wiedzy... Kurestwo.Ot co! w arcykaplanskiej dobie fotoszopa, syntetyki, modyfikacji, deformacji, kreacji bez prokreacji - wszytskie instytucje ktorych dotychczasowa rola bylo zaspokajanie gruntownych potrzeb czlowieka, zmienily odrobinke swoje preferencje. Lekarze- zamiast skupiac sie na leczeniu zarabiaja coraz to piekniejsze sumy na korygowaniu urody. Przemysl farmakologiczny coraz intensywniej i prezniej wgryza sie produkcje kosmetykow ktore odbiora nam lat, dodadza urody, zabiora zbedny tluszcz i zatuszuja kazda skaze. Na sklepowych polkach obok tradycyjnego jedzenia pojawiaja sie takie chasla jak 'fit' 'slim' 'light' a obok tradycyjnej coca coli mamy do wyboru takze dwa jej warianty nie zawierajace cukru (oh jakze niedobrego dla szczuplej, wymazonej sylwetki z okladki Vogue'a !!!) Podsycane wszedobylskimi licznikami , kobiety, licza i licza, zauwazajac najdrobniejsze bruzdki mimiczne na swoich niemal doskonalych podbrodkach. Jakos nieswojo poczulam sie, przegladajac mimowolnie nowy numer polskiego wydania ELLE czy czegos w tym stylu, znajdujac coraz wiecej znakow nakazu i zakazu. Jestem piekna. Ale czy musze przejsc przez ten okrutny system miar , wag, liczydel...? Mam prace, nauke, pasje, meza... i czas dla siebie. Czy naprawde musze stawac sie kolejna niewolnica chorych wymagan owczesnego kryterium piekna? Czysta pewnosc siebie nie wystarcza, a artyleria pieknosci jest zdecydowanie zbyt ciezka by stanac naprzeciw niej z klasycznym mieczem naturalnosci czy zdrowego rozsadku, dzis zmierzylam sie z poratlem www.taaz.com, ktory umozliwia kazdej kobiecie idealne dobranie fryzury, koloru wlosow i kosmetykow na które powienna wydac ogromna sume pieniedzy ...przy okazji dac kilka 'przydatnych wskazowek'. Powyzej cztery cudowne transformacje, ktore prawdopodobnie pomogly by mi stac sie lepszym czlowiekiem i ulatwic kobiecy byt w tym pełnym piekna swiecie.kurwa mac. |
2011 |
|||